wtorek, 25 września 2012

#2


Pierwszy dzień, kiedy byłam tak naprawdę szczęśliwa. Jak się czułam? Wyśmienicie. Poprzedni wieczór, który spędziłam z One Direction dał mi pewność, że teraz już nie będę sama, że będę miała na kogo liczyć. Każdy z członków One Direction był inny. Różnili się charakterem, wyglądem, ale łączyła ich silna przyjaźń, którą widać na pierwszy rzut oka. Moje obawy przed nimi były zupełnie niepotrzebne, już dawno nie poznałam tak pozytywnych ludzi. W końcu w pewnym i jednoznacznym zdaniem mogłam powiedzieć, że jestem spełniona i szczęśliwa. Miałam u swojego boku ludzi, którzy powodują uśmiech na mojej twarzy, a na dodatek moja siostra była ich oczkiem w głowie. W radosnym humorze zmierzyłam do szafy, wybrałam sobie luźny zestaw, postanowiłam zrobić sobie i Carrie wolne. Wkroczyłam do łazienki, aby doprowadzić się do porządku. Dalej nie dochodziło do mnie, że wczoraj spędziłam prawie cały dzień z One Direction, z Louisem, który jest taki.. normalny, a zarazem szalony i nie wiesz czego możesz się po nim spodziewać.
Spojrzałam w telefon, a tam czekały na mnie dwie wiadomości od Louisa, odebrałam pierwszą z nich.
od Louis x :

wstałaś już? nie mogę spać, wiedząc, że wstajesz o 5 rano :( 
od Louis x :
halo? śpisz, Chloeeeee, wstajemy.
do Louis x :
wstałam niedawno, ale robię sobie wolne. możesz spać spokojnie. x

Odłożyłam telefon na szafkę w pokoju, włączyłam laptopa i pierwsze co to weszłam na twittera, doszło mi strasznie dużo followersów, a ludzie pytali się, jak to zrobiłam, że cała piątka obserwuje mnie na twitterze. Zaśmiałam sie, ale w miarę cicho, aby nie obudzić Carrie. Dodałam tweeta " all be good, thanks new friends : ) xxx " , potem weszłam na facebooka i widniało zaproszenie od całej piątki z ich prywatnych facebooków. Tam dodałam ten sam post i zamknęłam wszelkie strony internetowe, odpaliłam ich płytę i wsłuchiwałam się w melodyjne rytmy, teraz wiedziałam dlaczego moja siostra była nimi taka podniecona, mają całkiem dobry wykon. Przesłuchałam trzy kawałki i postanowiłam obudzić Carrie, była już 9, a ona nie wstawała, coś jest nie tak. Gdy weszłam do niej do pokoju, to Carrie tam nie było, a na łóżku leżała złożona kartka.
' zabraliśmy o 4 rano Carrie do domu, klucz zostawiliśmy tam gdzie zawsze. Nie martw się o nią, w salonie czeka na Ciebie niespodzianka. Harry, Liam, Niall i Zayn. xxx
Zbiegłam szybko na dół, w kuchni czekał na mnie Louis. Z wrażenia otworzyłam szeroko buzię, pisnęłam i wskoczyłam Louisowi na plecy. Zawsze robię coś zanim pomyślę. Jednak Louis zaregował tak jak sobie wyobrażałam, przestawił mnie sobie na przód, a ja miałam ręcę na jego szyji, a nogi na wysokości tyłka, który był bardzo seksowny. Louieh cmoknął mnie w policzek i posadził na blacie, klasnął w łapki jak mała dziewczynka i zabrał się za przyrządzanie śniadania.
- czyli to Ty byłeś moją dzisiejszą niespodzianką?
- dokładnie tak, nie chciałem Cię budzić, ale wiedziałem też, że nie zejdziesz rano na dół, więc byłem wolny.
- osz ty. co robisz?
- omlety z serem i szynką, może być?
- czytasz mi w myślach, jestem na tak.
- to dobrze, więc patrz i się ucz.
Wykorzystując nieuwagę Louisa rzuciłam w niego mąką i tego pożałowałam, on zrobił to samo, więc mu oddałam. Skończyło się na tym, że mąka wylądowała na nas a z omletów nici. Wyglądaliśmy jak dwa małe bałwanki. Zaśmiałam się pod nosem, wytarłam ręce ręcznikiem i przetarłam czystą ręką twarz Louisa, chciałam już zabrać rękę, ale on mnie do siebie przyciągnął. Lekko pocałował w usta a na ucho szepnął, że jestem najbardziej urokliwym bałwankiem tej zimy, zaśmiałam się, ukłoniłam jak aktorka i podziękowałam.

Przy nim czułam się taka idealna, jednak w głębi duszy bałam się tego, że Louis mógłby się mną zabawić, ale z tego co się dowiedziałam miał pecha do dziewczyn, każda była z nim dla sławy, poza Hannah, z którą rozstał się z tak naprawdę niewiadomych względów. Najgorsza w tym wszystkim była Eleanor, nie poznałam jej, ale jak słyszę to imię, to mam ochotę zabić. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Louisa, że śniadanie gotowa, na mojej twarzy było widać lekkie zdenerwowanie, Louis to zauważył, ale nie chciał o nic pytać.
- wiem że widzisz moje zdenerwowanie. myślałam o Tobie, o tym co spotkało Cię ze strony dziewczyn, o tej całej Eleanor, która działa mi na nerwy, chociaż nawet jej nie poznałam. Tak bardzo bym chciała, abyś był szczęśliwy. Zasługujesz na to.

- już jestem szczęśliwy, mam Ciebie. Nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba,chociaż.. może jednej rzeczy.
- jakiej?
- Twojego uśmiechu. Nie zamartwiaj się mną, dam sobie radę. Jestem dużym i silnym mężczyzną, chociaż zachowuje się jak dziecko.
- właśnie to w Tobie kocham.
- tak? a coś jeszcze kochasz?
- może tak, może nie. kiedyś się dowiesz.
- kiedyś?
- mhhm.

Wyminęłam go zwinnie i usiadłam do stołu, słyszałam cichy warkot Louisa, ale tylko się zaśmiałam i zaczęłam jeść kanapki, bo z omletów nic nie wyszło, ale co się dziwić. Z Louisem przy każdej porze jedzenia ważniejsza jest zabawa. Po skonsumowaniu jakże cudownych kanapek oboje zasiedliśmy przed telewizorem, jednak ja z głową na kolanach Louisa, który bawił się moimi włosami.

W mojej głowie roiło się od myśli, historii. Co by było gdyby przyjażń z Louisem przerodziła się w coś więcej, gdybyśmy mieli być razem? Co powiedzą na to chłopcy, jak zareaguje moja siostra? Jak to wszystko się potyczy, jak się będę czuła, kiedy fanki będą mnie hejtować, co będę przeżywać, gdy Louis będzie w trasie? Zawsze wybiegam w przyszłość, a potem okazuje się, że moje myślenie było błędne. Przecież Louis może mieć mnie tylko i wyłącznie za dobrą znajomą, a ja sobie wyobrażam niewiadomo co. Czasami mam wrażenie, że z moją głową coś jest nie tak, często chcę się poddać badanią, może mam jakieś niedorozwinięcie czegoś? Oczywiście się śmieje, ale czasami zachowuję się jak totalna idiotka, tak już mam. Niestety.
- Chloe, co dzisiaj robimy?
- leżymy, a tak na poważnie to nie wiem, masz jakieś plany?
- chodźmy na długi zimowy spacer, na London Eye, do starbucksa i na kolacje do Nando's.
- dla mnie bomba, a masz jakieś ciuchy na przebranie?
- ubezpieczyłem się, więc mam. to co, za 20 minut na dole?
- tak jest! 


Cmoknęłam Louisa w usta i pobiegłam na góre, aby wziąć coś sensownego do ubrania. Stałam w garderobie kilka chwil, bo nie wiedziałam na co mam się zdecydować. W końcu padło na jakiś w miarę ciepły zestaw, pędem poleciałam do łazienki, aby się przebrać i ogarnąć moje siano na głowie. Zeszłam na dół w momencie, gdy Louis przebierał koszulkę. Nawet nie wiedział jak na mnie działa, a ja sama siebie nie rozumiałam, może moje serce dawało mi do zrozumienia, że to Louis jest tym jedynym, któremu powinnam poświęcić swoją uwagę? Nie ukrywam, że dobrze czułam się w jego towarzystwie, nie musiałam niczego udawać. Byłam sobą, a szczerze powiedziawszy nie pamiętam, kiedy tak sie czułam. Podeszłam do niego najciszej jak potrafiłam, dopiero  teraz usłyszałam, że śpiewał pod nosem solówkę Harrego, a w jego wykonaniu brzmiała idealnie. Na dodatek miał dzisiaj lekką chrypkę i jego głos docierał do każdej komórki mojego ciała. Chyba się zakochałam.

- och, długo już tutaj stoisz?
- masz bardzo seksowny głos w momencie, gdy masz chrypę.
- wiem, w końcu jestem Louisem Tomlinsonem.
- skromność. 
- dobra, dobra. Idziemy! 
- co najpierw?
- niespodzianka.

Po kilku godzinach chodzenia po Londynie, moje nogi wołały o chwilę siedzenia, jednak Louis miał w zanadrzu jeszcze kilka innych planów. Do tej pory uśmiech nie schodził mi z twarzy, cały czas były śmieszne sytuacje, nawet te z fankami.  Już dawno nie spędziłam tak miłego dnia, nie przejmowałam się niczym, nawet chora sytuacja powstała po zostawieniu mnie i Carrie przez rodziców nie zaprzątała moich myśli. Może w końcu znalazłam drogę życia, którą powinnam stąpać? Sama nie wiem. Jednego była pewna. Z Louisem łączyło mnie coś wyjątkowego, nie byliśmy razem, ale zachowywaliśmy się jak para.
- Chloe, mam do Ciebie pytanie.

- …
- Chloe? Słyszysz mnie?
- och, tak, co? Mówiłeś coś?
- gdzie byłaś myślami?
- aaa.. nic takiego, więc o co pytałeś?
- mam do Ciebie pytanie.
- jakie?
- co między nami jest?
- nie wiem jak to nazwać, ale coś się dzieje, widać to na dość sporą odległość.
- myślisz, że będziemy mogli być razem?
- spróbować możemy, nie boisz się chyba?
- nie, ale boję się o Ciebie.
- o mnie? Dlaczego?
- wiesz ze jestem sławny, masa nastolatek na mnie leci. Nie chcę, aby hejterzy Cię zniszczyli, nie zniósłbym tego Chloe. Jesteś ważną częścią mojego życia.
- dam sobie radę. Nie będę zwracać na to uwagi, nie będę się słuchać ludzi, którzy tak naprawdę znają Cię tylko z pierwszych stron gazet i chorych plotkarskich portali.
- nigdy nie spotkałem kogoś tak wyjątkowego.
- wzajemnie. Teraz wracajmy, reszta już siedzi w domu, jest po 19. 
- są u nas, razem z Twoją siostrą i..
- i?
- ja wiem że możesz być zła i w ogóle, ale Twoja siostra jest bardzo przekonująca i tak jakby mieszkacie z nami..
- żartujesz sobie, prawda?
- nie.. 
- no chyba jednak tak, Louis! Mogłeś mi powiedzieć, że mała wchodzi Wam na głowę, cholera. Jedziemy do Was, zabieram małą i bez gadania. Ugggh
- ale..
- jedziemy, nie ma żadnego ale.

W tym momencie byłam wściekłam. Nie na Louisa czy chłopaków, ale na moją młodszą siostrę, że zwala się na głowę ludziom, którzy i tak mają mnóstwo swoich problemów. Wiem że oni chcą dla nas jak najlepiej, ale nie mogę pozwolić na to, aby Carrie wchodziła im na głowę. Dziwnie się z tym czuję.

- Louis.. ja.. przepraszam.

- za co?
- boję się, że nas zostawicie tak samo, jak zrobili to nasi rodzice. Wiem, jestem głupia, ale nie umiem tego z siebie wyrzucić. Boję się i już. 
- spójrz na mnie. Nigdy Cię nie zostawimy, wiem co przeszłaś. Zrobię wszystko abyś była bezpieczna. Ty i Carrie zmieniliście nasze życie. Na lepsze.  Zgódź się na to, pomożemy Wam. Nic się nie zmieni. 
- kocham Cię.
- ja Ciebie też.

she is so beautiful <3 
Więcej się nie odezwałam, miałam pewność, że Louis chce dla nas jak najlepiej. Zawróciliśmy w stronę naszego nowego/starego domu, aby zabrać część rzeczy moich jak i Carrie. Nie wiedziałam jak to wszystko się potoczy, ale czułam, że muszę coś zrobić w tym kierunku. Liczyło się dla mnie dobro Carrie. Jednak jest sprawa, która mnie martwiła. Za 3 dni są święta, chłopcy rozjadą się do swoich rodzin, a ja? Zostanę sama z Carrie, to jest chyba najbardziej przytłaczające. Jednak myślmy pozytywnie, w moim życiu rozpocznie się nowy etap. Lepszy, gorszy. Nie wiem, mam nadzieję, że wszystko zacznie się układać. Wierzę w to. 



Strasznie krótki, wiem. Przepraszam, ale gonił mnie czas. Obiecuję, że kolejny będzie dłuższy niż ten. 
Coś nie bardzo komentujcie. Źle piszę, coś mam poprawić, a może nie pisać w ogóle? Czekam na Wasze komentarze, bo muszę wiedzieć czy pisać dalej tego bloga, czy dać sobie z nim spokój.
Dodawajcie do obserwowanych, komentujcie, podajcie drogę kontaktu, dzięki której mam Was informować o nowych rozdziałach. 

Jeżeli macie do mnie jakiekolwiek pytania czy po prostu chcecie mnie poznać, pogadać ze mną.
twitter : diisable
gg : 42177177