Pierwszy
dzień, kiedy byłam tak naprawdę szczęśliwa. Jak się czułam? Wyśmienicie.
Poprzedni wieczór, który spędziłam z One Direction dał mi pewność, że teraz już
nie będę sama, że będę miała na kogo liczyć. Każdy z członków One Direction był
inny. Różnili się charakterem, wyglądem, ale łączyła ich silna przyjaźń, którą
widać na pierwszy rzut oka. Moje obawy przed nimi były zupełnie niepotrzebne,
już dawno nie poznałam tak pozytywnych ludzi. W końcu w pewnym i jednoznacznym
zdaniem mogłam powiedzieć, że jestem spełniona i szczęśliwa. Miałam u swojego
boku ludzi, którzy powodują uśmiech na mojej twarzy, a na dodatek moja siostra
była ich oczkiem w głowie. W radosnym humorze zmierzyłam do szafy, wybrałam
sobie luźny zestaw, postanowiłam zrobić sobie i Carrie wolne. Wkroczyłam do
łazienki, aby doprowadzić się do porządku. Dalej nie dochodziło do mnie, że
wczoraj spędziłam prawie cały dzień z One Direction, z Louisem, który jest
taki.. normalny, a zarazem szalony i nie wiesz czego możesz się po nim
spodziewać.
Spojrzałam
w telefon, a tam czekały na mnie dwie wiadomości od Louisa, odebrałam pierwszą
z nich.
od Louis x :
wstałaś już? nie mogę spać, wiedząc, że wstajesz o 5 rano :(
od Louis x :
halo? śpisz, Chloeeeee, wstajemy.
do Louis x :
wstałam niedawno, ale robię sobie wolne. możesz spać spokojnie. x
Odłożyłam
telefon na szafkę w pokoju, włączyłam laptopa i pierwsze co to weszłam na
twittera, doszło mi strasznie dużo followersów, a ludzie pytali się, jak to
zrobiłam, że cała piątka obserwuje mnie na twitterze. Zaśmiałam sie, ale w
miarę cicho, aby nie obudzić Carrie. Dodałam tweeta " all be good, thanks
new friends : ) xxx " , potem weszłam na facebooka i widniało zaproszenie
od całej piątki z ich prywatnych facebooków. Tam dodałam ten sam post i
zamknęłam wszelkie strony internetowe, odpaliłam ich płytę i wsłuchiwałam się w
melodyjne rytmy, teraz wiedziałam dlaczego moja siostra była nimi taka
podniecona, mają całkiem dobry wykon. Przesłuchałam trzy kawałki i postanowiłam
obudzić Carrie, była już 9, a
ona nie wstawała, coś jest nie tak. Gdy weszłam do niej do pokoju, to Carrie
tam nie było, a na łóżku leżała złożona kartka.
' zabraliśmy o 4 rano Carrie do domu, klucz zostawiliśmy tam gdzie zawsze.
Nie martw się o nią, w salonie czeka na Ciebie niespodzianka. Harry, Liam,
Niall i Zayn. xxx '
Zbiegłam szybko na dół, w kuchni czekał na mnie Louis.
Z wrażenia otworzyłam szeroko buzię, pisnęłam i wskoczyłam Louisowi na plecy.
Zawsze robię coś zanim pomyślę. Jednak Louis zaregował tak jak sobie
wyobrażałam, przestawił mnie sobie na przód, a ja miałam ręcę na jego szyji, a
nogi na wysokości tyłka, który był bardzo seksowny. Louieh cmoknął mnie w
policzek i posadził na blacie, klasnął w łapki jak mała dziewczynka i zabrał
się za przyrządzanie śniadania.
- czyli to Ty byłeś moją dzisiejszą niespodzianką?
- dokładnie tak, nie chciałem Cię budzić, ale wiedziałem też, że nie zejdziesz
rano na dół, więc byłem wolny.
- osz ty. co robisz?
- omlety z serem i szynką, może być?
- czytasz mi w myślach, jestem na tak.
- to dobrze, więc patrz i się ucz.
Wykorzystując nieuwagę Louisa rzuciłam w niego mąką i tego pożałowałam, on
zrobił to samo, więc mu oddałam. Skończyło się na tym, że mąka wylądowała na
nas a z omletów nici. Wyglądaliśmy jak dwa małe bałwanki. Zaśmiałam się pod
nosem, wytarłam ręce ręcznikiem i przetarłam czystą ręką twarz Louisa, chciałam
już zabrać rękę, ale on mnie do siebie przyciągnął. Lekko pocałował w usta a na
ucho szepnął, że jestem najbardziej urokliwym bałwankiem tej zimy, zaśmiałam
się, ukłoniłam jak aktorka i podziękowałam.
Przy
nim czułam się taka idealna, jednak w głębi duszy bałam się tego, że Louis
mógłby się mną zabawić, ale z tego co się dowiedziałam miał pecha do dziewczyn,
każda była z nim dla sławy, poza Hannah, z którą rozstał się z tak naprawdę
niewiadomych względów. Najgorsza w tym wszystkim była Eleanor, nie poznałam
jej, ale jak słyszę to imię, to mam ochotę zabić. Z moich rozmyślań wyrwał mnie
głos Louisa, że śniadanie gotowa, na mojej twarzy było widać lekkie
zdenerwowanie, Louis to zauważył, ale nie chciał o nic pytać.
- wiem że widzisz moje zdenerwowanie. myślałam o Tobie, o tym co spotkało Cię
ze strony dziewczyn, o tej całej Eleanor, która działa mi na nerwy, chociaż
nawet jej nie poznałam. Tak bardzo bym chciała, abyś był szczęśliwy.
Zasługujesz na to.
- już jestem szczęśliwy, mam Ciebie. Nic więcej do szczęścia mi nie
potrzeba,chociaż.. może jednej rzeczy.
- jakiej?
- Twojego uśmiechu. Nie zamartwiaj się mną, dam sobie radę. Jestem dużym i
silnym mężczyzną, chociaż zachowuje się jak dziecko.
- właśnie to w Tobie kocham.
- tak? a coś jeszcze kochasz?
- może tak, może nie. kiedyś się dowiesz.
- kiedyś?
- mhhm.
Wyminęłam
go zwinnie i usiadłam do stołu, słyszałam cichy warkot Louisa, ale tylko się
zaśmiałam i zaczęłam jeść kanapki, bo z omletów nic nie wyszło, ale co się
dziwić. Z Louisem przy każdej porze jedzenia ważniejsza jest zabawa. Po
skonsumowaniu jakże cudownych kanapek oboje zasiedliśmy przed telewizorem,
jednak ja z głową na kolanach Louisa, który bawił się moimi włosami.
W mojej głowie roiło się od myśli, historii. Co by było gdyby przyjażń z Louisem przerodziła się w coś więcej, gdybyśmy mieli być razem? Co powiedzą na to chłopcy, jak zareaguje moja siostra? Jak to wszystko się potyczy, jak się będę czuła, kiedy fanki będą mnie hejtować, co będę przeżywać, gdy Louis będzie w trasie? Zawsze wybiegam w przyszłość, a potem okazuje się, że moje myślenie było błędne. Przecież Louis może mieć mnie tylko i wyłącznie za dobrą znajomą, a ja sobie wyobrażam niewiadomo co. Czasami mam wrażenie, że z moją głową coś jest nie tak, często chcę się poddać badanią, może mam jakieś niedorozwinięcie czegoś? Oczywiście się śmieje, ale czasami zachowuję się jak totalna idiotka, tak już mam. Niestety.
W mojej głowie roiło się od myśli, historii. Co by było gdyby przyjażń z Louisem przerodziła się w coś więcej, gdybyśmy mieli być razem? Co powiedzą na to chłopcy, jak zareaguje moja siostra? Jak to wszystko się potyczy, jak się będę czuła, kiedy fanki będą mnie hejtować, co będę przeżywać, gdy Louis będzie w trasie? Zawsze wybiegam w przyszłość, a potem okazuje się, że moje myślenie było błędne. Przecież Louis może mieć mnie tylko i wyłącznie za dobrą znajomą, a ja sobie wyobrażam niewiadomo co. Czasami mam wrażenie, że z moją głową coś jest nie tak, często chcę się poddać badanią, może mam jakieś niedorozwinięcie czegoś? Oczywiście się śmieje, ale czasami zachowuję się jak totalna idiotka, tak już mam. Niestety.
- Chloe, co dzisiaj robimy?
- leżymy, a tak na poważnie to nie wiem, masz jakieś plany?
- chodźmy na długi zimowy spacer, na London Eye, do starbucksa i na kolacje do
Nando's.
- dla mnie bomba, a masz jakieś ciuchy na przebranie?
- ubezpieczyłem się, więc mam. to co, za 20 minut na dole?
- tak jest!
- och, długo już tutaj stoisz?
- masz bardzo seksowny głos w momencie, gdy masz chrypę.
- wiem, w końcu jestem Louisem Tomlinsonem.
- skromność.
- dobra, dobra. Idziemy!
- co najpierw?
- niespodzianka.
Po
kilku godzinach chodzenia po Londynie, moje nogi wołały o chwilę siedzenia,
jednak Louis miał w zanadrzu jeszcze kilka innych planów. Do tej pory uśmiech
nie schodził mi z twarzy, cały czas były śmieszne sytuacje, nawet te z fankami.
Już dawno nie spędziłam tak miłego dnia,
nie przejmowałam się niczym, nawet chora sytuacja powstała po zostawieniu mnie
i Carrie przez rodziców nie zaprzątała moich myśli. Może w końcu znalazłam
drogę życia, którą powinnam stąpać? Sama nie wiem. Jednego była pewna. Z
Louisem łączyło mnie coś wyjątkowego, nie byliśmy razem, ale zachowywaliśmy się
jak para.
- Chloe, mam do Ciebie pytanie.
- …
- Chloe? Słyszysz mnie?
- och, tak, co? Mówiłeś coś?
- gdzie byłaś myślami?
- aaa.. nic takiego, więc o co pytałeś?
- mam do Ciebie pytanie.
- jakie?
- co między nami jest?
- nie wiem jak to nazwać, ale coś się dzieje, widać to na dość sporą odległość.
- myślisz, że będziemy mogli być razem?
- spróbować możemy, nie boisz się chyba?
- nie, ale boję się o Ciebie.
- o mnie? Dlaczego?
- wiesz ze jestem sławny, masa nastolatek na mnie leci. Nie chcę, aby hejterzy
Cię zniszczyli, nie zniósłbym tego Chloe. Jesteś ważną częścią mojego życia.
- dam sobie radę. Nie będę zwracać na to uwagi, nie będę się słuchać ludzi,
którzy tak naprawdę znają Cię tylko z pierwszych stron gazet i chorych plotkarskich
portali.
- nigdy nie spotkałem kogoś tak wyjątkowego.
- wzajemnie. Teraz wracajmy, reszta już siedzi w domu, jest po 19.
- są u nas, razem z Twoją siostrą i..
- i?
- ja wiem że możesz być zła i w ogóle, ale Twoja siostra jest bardzo
przekonująca i tak jakby mieszkacie z nami..
- żartujesz sobie, prawda?
- nie..
- no chyba jednak tak, Louis! Mogłeś mi powiedzieć, że mała wchodzi Wam na
głowę, cholera. Jedziemy do Was, zabieram małą i bez gadania. Ugggh
- ale..
- jedziemy, nie ma żadnego ale.
W tym
momencie byłam wściekłam. Nie na Louisa czy chłopaków, ale na moją młodszą
siostrę, że zwala się na głowę ludziom, którzy i tak mają mnóstwo swoich
problemów. Wiem że oni chcą dla nas jak najlepiej, ale nie mogę pozwolić na to,
aby Carrie wchodziła im na głowę. Dziwnie się z tym czuję.
- Louis.. ja.. przepraszam.
- za co?
- boję się, że nas zostawicie tak samo, jak zrobili to nasi rodzice. Wiem, jestem
głupia, ale nie umiem tego z siebie wyrzucić. Boję się i już.
- spójrz na mnie. Nigdy Cię nie zostawimy, wiem co przeszłaś. Zrobię wszystko
abyś była bezpieczna. Ty i Carrie zmieniliście nasze życie. Na lepsze. Zgódź się na to, pomożemy Wam. Nic się nie
zmieni.
- kocham Cię.
- ja Ciebie też.
![]() |
| she is so beautiful <3 |
Więcej
się nie odezwałam, miałam pewność, że Louis chce dla nas jak najlepiej. Zawróciliśmy
w stronę naszego nowego/starego domu, aby zabrać część rzeczy moich jak i
Carrie. Nie wiedziałam jak to wszystko się potoczy, ale czułam, że muszę coś
zrobić w tym kierunku. Liczyło się dla mnie dobro Carrie. Jednak jest sprawa,
która mnie martwiła. Za 3 dni są święta, chłopcy rozjadą się do swoich rodzin,
a ja? Zostanę sama z Carrie, to jest chyba najbardziej przytłaczające. Jednak
myślmy pozytywnie, w moim życiu rozpocznie się nowy etap. Lepszy, gorszy. Nie
wiem, mam nadzieję, że wszystko zacznie się układać. Wierzę w to.
Strasznie krótki, wiem. Przepraszam, ale gonił mnie czas. Obiecuję, że kolejny będzie dłuższy niż ten.
Coś nie bardzo komentujcie. Źle piszę, coś mam poprawić, a może nie pisać w ogóle? Czekam na Wasze komentarze, bo muszę wiedzieć czy pisać dalej tego bloga, czy dać sobie z nim spokój.
Dodawajcie do obserwowanych, komentujcie, podajcie drogę kontaktu, dzięki której mam Was informować o nowych rozdziałach.
Jeżeli macie do mnie jakiekolwiek pytania czy po prostu chcecie mnie poznać, pogadać ze mną.
twitter : diisablegg : 42177177

